Piętno dawnych czasów… o „Chrzcie” Marcina Wrony

Marcin Wrona w swoim najnowszym filmie znów powraca do tematu relacji męsko-męskich, tym razem nawiązując do biblijnej historii o Kainie i Ablu. Dochodzi do spotkania po latach dwóch dawnych kumpli. Obaj w przeszłości związanych z mafią. Jednemu z nich udało się wyrwać z tego środowiska, założyć rodzinę, kupić mieszkanie, rozpocząć własny biznes. Idylla? Niekonieczne, bo przestępcza przeszłość wciąż daje o sobie znać. Michał jest świadomy tego, że nie jest w stanie całkowicie wyrwać się z dawnego życia. Sprowadza Janka, aby nie tylko uczynić go ojcem chrzestnym swojego dziecka, ale też… I tutaj się zatrzymam, aby nie zdradzać dalszej fabuły i skupie się na odczuciach towarzyszących mi podczas seansu.

Z odrobiną zakłopotania przyznam, że film mnie wzruszył, co dawno mi się nie zdarzyło oglądając film polski. Podobnie było przy wcześniejszym filmie Marcina Wrony „Moja krew”. Czyżbym stawała się wielbicielką twórczości tego młodego reżysera? Z pewnością będę obserwować jego kolejne obrazy. Następny film ma być dziełem wieńczącym tryptyk oparty na powracaniu w kolejnych filmach do tych samych  motywów.

„Chrzest” jest filmem niezwykle autentycznym, pozbawionym patosu i nadmiernego melodramatyzmu, aktorzy w swojej grze starają się być naturalni, prawdziwy. Wiele scen jest niezwykle brutalnych, dosadnie ukazane zostały metody działania mafii oraz ich „kodeks” postępowania w przypadku zdrady. Reżyser przed rozpoczęciem zdjęć dokładnie starał się zbadać to środowisko. Najważniejszy jest jednak psychologizm postaci, ich wewnętrzne rozterki. Warto pochwalić aktorów: Tomasza Schuchardta, Wojciecha Zielińskiego i Natalię Rybicką, którzy stworzyli osobliwy trójkąt, pełen napięcia i niedopowiedzeń.

3 comments on “Piętno dawnych czasów… o „Chrzcie” Marcina WronyAdd yours →

  1. Mi się film podobał w tym sensie, że nie był nudny. Można by powiedzieć wartka akcja, ostre sceny i słownictwo to coś co nas podnieca. Jednak scenariusz żeruje na tym co już w kinie przerabialiśmy nie raz. Białogłowa z dzieckiem karmiąca piersią, źli gangsterzy którzy tylko czyhają by zniszczyć domowe ognisko, brutalne pobicia… to wszystko chwyta za serce i niestety jest prostą kinową sztuczką bez której ten film byłby zwykłą chałą.

    1. masz rację, choć myślę, że temat choć znany i wielokrotnie ograny został ciekawie zrealizowany, podobno wszystko już było, warto też dodać, że na tle ostatnich polskich filmów „Chrzest” ma niezwykle silną pozycję, nawet nie odnosząc się tylko do zdobytej nagrody w Gdyni
      Pozdrawiam

  2. Witam,na wstepie bravo dla tworcow kino amator, swietne wypowiedzi, recenzje, szata graficzna.
    Nie zdazylam jeszcze obejrzec filmu, aczkolwiek po tak inspirujacej recenzji napewno zasiade w kinowym fotelu.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.